Morsowanie z uśmiechem

Są takie dni, kiedy morsowanie smakuje inaczej. Nie przez mróz i lód po horyzont, ale przez kontrast. Dziś temperatura na plusie, wiatr wciąż obecny, a jednak wokół czuć było coś wyjątkowego. Plaża w Jelitkowie tętniła życiem. Spacerowicze zatrzymywali się, patrzyli z ciekawością, czasem z niedowierzaniem, a czasem z podziwem. Ich obecność dodawała energii, tworzyła tło dla naszego małego rytuału.

Morze nie było całkiem spokojne. Na powierzchni dryfowały pojedyncze kry, jak przypomnienie, że zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Wejście do wody było momentem prawdy. Pierwszy kontakt – znajomy szok, zimno wdzierające się w ciało. Po chwili pojawiło się to charakterystyczne uczucie – tysiące małych igiełek na skórze, od stóp aż po kark. Intensywne, wyraźne, ale jednocześnie oczyszczające.

W wodzie nie było ciszy. Były okrzyki, śmiech, spontaniczne reakcje, które trudno kontrolować. Były uśmiechy, spojrzenia pełne zrozumienia. Każdy przeżywał ten moment po swojemu, a jednocześnie razem. Wiatr chłodził twarz, woda hartowała ciało, a w środku rosło ciepło, którego nie da się zmierzyć termometrem.

Po wyjściu wszystko nabierało ostrości. Kolory, dźwięki, oddech. Ciało wracało do równowagi, a głowa do spokoju. Zostawała wdzięczność. Za morze, za ruch powietrza, za ludzi obok i za to, że znów mogliśmy tam być.

Dziękuję za ten dzień. Za zimno, które budzi. Za wiatr, który przypomina, że żyjemy. Za wspólne chwile w wodzie, które zostają na długo.

morsowanie

Galeria

Poniżej umieszczamy link go galerii. Oczywiście śmiało możecie korzystać z zamieszczonych w niej zdjęć.

Leave a Comment

Call Now Button