Koronawirus-czy trening jest możliwy?

Koronawirus-czy trening jest możliwy?

Aktualna sytuacja w Polsce i na Świecie jest czymś całkowicie nowym i dla zdecydowanej większości ludzi przerażającym. Informacje dotyczące koronawirus, które pojawiły się z końcem grudnia, początkowo były traktowane z przymróżeniem oka. Każdy wiedział, że coś się wydarzyło, ale pełne szczegóły na starcie nie były znane. Z tygodnia na tydzień szersze postrzeganie całości i przede wszystkim rozprzestrzenianie się wirusa sprawiło, że każdy w tyle głowy miał pewną obawę, co się może stać w przyszłości.

Pojawiła się pewna niewiadoma, która zblokowała racjonalne myślenie u niektórych osób. Napływ kolejnych informacji nie był pozytywny. Różne teorie, domysły, komentarze częściowo wywołały medialny bałagan i sprawiły, że tak naprawdę nie byliśmy pewni i dalej nie jesteśmy, jak to faktycznie jest z „zarazą”. Czy jest tak groźna, jak to przedstawiają statystyki? Faktyczny poziom rozprzestrzeniania się jest równie szybki i skuteczny co w przypadku innych chorób takich jak grypa? Jeśli będziemy mieli kontakt z osobą chorą to od razu łapiemy infekcje? Dużo pytań i jak zawsze odpowiedzi jeszcze więcej. Komu wierzyć stało się jednym z bardziej kluczowych pytań, na które trzeba sobie odpowiedzieć.

Co z branżą Fitness?

Co nagle stało się z obiektami? Czy swobodnie można było trenować po pojawieniu się pierwszych przypadków zakażonych w Europie? Początkowo tak, więc wszystko działało normalnie. Sami mieliśmy nadzieje i wierzyliśmy, że aż tak bardzo się to na nas nie odbije. Liczyliśmy, że będziemy mogli pracować normalnie i dbać o Wasze zdrowie i kondycję fizyczną. Co się stało w marcu, a dokładniej 20.03.2020? Koronawirus wygrał i pojawiła się oficjalna informacja o zamknięciu obiektów treningowych.

Wszystkie siłownie nie ważne, jakiego rozmiaru były, musiały zostać zamknięte. Początkowo hasło brzmiało – zamykamy na 2 tygodnie. 14 dni zleciało bardzo szybko i pojawiła się kolejna informacja – dalej wszystkie kluby będą zamknięte. Cały proces poszedł dużo dalej. „Zostań w domu” było jednym z popularniejszych haseł, zaraz po haśle „koronawirus”. Potężny procent społeczeństwa zaszył się w czterech ścianach i nie wychylał się na zewnątrz, z wyjątkiem podstawowych czynności jak robienie zakupów. Część robiła wszystko zdalnie i nie wychodziła z domu. 

Koronawirus zamyka siłownie i kluby fitness

Siłownie? Można było tylko pomarzyć. Błyskawiczne odcięcie od obiektów osób trenujących stało się faktem. Niektórzy zeszli do „podziemia” i wrócili do „korzeni”. Poszły w ruch piwnice, stary zardzewiały sprzęt, wszystko co miało się aktualnie pod ręką. Przestało być ważne, czy dany produkt jest takiej, czy inne firmy. Nie patrzyło się na jakość wykonania – jeśli działa to się cieszymy i trenujemy! Wszystkie tematy związane z ubiorem, modą przestały być istotne. Najważniejsze było stworzenia miejsca, w którym będzie można wykonać, chociaż namiastkę treningu. Zamówienia internetowe w sklepach sportowych oszalały. Ceny sprzętu z racji popytu od razu poszły do góry. Masowo zakupowano rowerki stacjonarne, maty, gumy, drążki, zestawy hantli, ławeczki. Osoby mające możliwość „budowały” siłownie w warunkach domowych. Każdy wolny metr mógł stać się naszym centrum treningowym.


Oczywiście nie każdy poszedł w kierunku aktywności ruchowej. Część wykorzystała ten moment na zrobienie sobie przerwy, przeczekanie stanu, który nie wiadomo jak będzie długo trwał. Jeśli byłaby mowa o np. 2 tygodniach to nie jest złe. Szybko 14 dni mija i wracamy do gry. W tym przypadku tydzień w tydzień pojawiały się coraz to nowe obostrzenia. Ludzie, którzy mocno są związani z treningiem na świeżym powietrzu, któregoś dnia doznali szoku. Pojawiło się hasło dotyczące lasów…

Zamykamy lasy

Nowe rozporządzenia wprowadziły kolejną blokadę i las stał się czymś niedostępnym, zakazanym. Nie można było do niego wchodzić, a już na pewno się w nim poruszać – o treningu nawet nie wspomnę. Dla nas, jak i dla innych było to czymś naprawdę strasznym. Miejsce, w którym można doskonale się zrelaksować, zaczerpnąć świeżego powietrza, oczyścić umysł z dnia na dzień stało się wyłączone z użytku. Przyznam szczerze, że pierwsze dwa dni w głowie miałem mętlik. Miliony myśli co zrobić, żeby trenować, utrzymać formę, nie rozsypać się. Znajomi i osoby aktywne były w podobnej sytuacji. Ci, którzy dziennie ambitnie biegali długie dystanse po leśnych ścieżkach, nagle mają zostać w czterech ścianach. Nie mogą iść na trening w pełnej izolacji od reszty. Podjąć ryzyko zawsze można, ale późniejsze tłumaczenia, przepychanki z policją, mandaty skutecznie odstraszały od jakiejkolwiek aktywności ruchowej w lesie i nie tylko. Opcjonalnie większość pozostała w domach…

Co zrobiliśmy my jako sztab trenerski igorjanik.pl? Koronawirus nas nie zablokował i ruszyliśmy na taras! Może to nie to samo co przestrzeń i świeżość na łonie na natury, ale zawsze kilkadziesiąt metrów powierzchni na powietrzu, które możne sprytnie wykorzystać. Cały możliwy sprzęt został aktywowany. Taras się stał siłownią, która w pewnym stopniu nas uratowała i nie pozwoliła zwariować. Wychodzimy z założenia, że dobry efektywny trening można wykonać wszędzie. Trzeba tylko chcieć, mieć odpowiednią wiedzę, być kreatywnym i jeśli ma się pod ręką namiastkę sprzętu, to tym bardziej może być bardzo dobrze! Oczywiście to wciąż nie jest to samo co na obiekcie zamkniętym wyposażonym w gadżety, które ciężko byłoby pomieścić w domu. Nawet namiastka treningu i jakikolwiek ruch w tamtym okresie stawał się czymś zbawiennym. Siły witalne wracały, ogólne poddenerwowanie mijało, schodziły różne napięcia, a świadomość wykonania treningowych zadań dawała wielką satysfakcję.

Możemy wyjść z domu

Kolejne dni i kolejne zmiany. Tym razem na plus. Możemy opuścić ściany, wyjść na powietrze. Uwaga! Otwieramy lasy, parki, plaże! Doskonale! Oczywiście całość się odbywa na określonych zasadach. Nie twórzmy grup, zachowujemy bezpieczny odstęp miedzy sobą i… nosimy maseczki… Temat masek zaraz jeszcze poruszymy.
Ludzie zaczynają się budzić. Wychodzą, chcą żyć. Mają dosyć siedzenia, chcą działać. Pragną normalności, wcześniejszego stanu, względnej stabilizacji i swobody. My też tego chcemy, ale… Zawsze jest jakieś, ale. Wszystko zapewne wróci krok po kroku, na spokojnie. Na razie cieszymy się tym, co mamy.
Jest przestrzeń ogólnodostępna – to już duży plus. Aktywujemy się coraz bardziej. Przenosimy całą bazę do lasu i działamy.

2 tygodnie na tarasie zaprocentowały utrzymaniem stanu wcześniejszego i nie zaliczamy spadków. W przypadku pracy w terenie jednym z kluczowych elementów jest pogoda. Jak dobrze wiemy, u nas z tym bywa bardzo różnie. Zimy nie było, śniegu nie było, mrozów nie było i nagle się pojawiła wiosna… Jakoś wcale nas to nie zdziwiło. Dobrze dobrany strój treningowy sprawi, że swobodnie zrobimy to, co jest zaplanowane. Czy ktoś z Was trenował o 6 rano przy temperaturze -7? Doświadczenie ciekawe i śmiało polecamy. Poziom obudzenia i późniejsza rześkość naprawdę procentują.
Wróćmy jednak do tematu lasu. Stał się on naszym drugim domem. Po pierwsze pod kątem treningowym, po drugie jako doskonałe miejsce relaksu. Dlaczego? Cisza, spokój i brak potrzeby zakrywania twarzy. Wśród drzew czujemy się wolni i odcinamy się przynajmniej na chwilę od całego bałaganu i strachu, który wciąż się powszechnie pojawia. Mamy wrażenie, że koronawirus i cała panika słabnie.

Wykorzystajmy wszystko co mamy pod ręką

Trening dalej idzie pełną parą. Każda ścieżka, pień, kamień, kłoda, kij jest wykorzystywany pod kątem różnych ćwiczeń i układów. Wywodzimy się ze starej szkoły. Nie zawsze mieliśmy specjalistyczny sprzęt pod ręką. Wielokrotnie musieliśmy kombinować i wykazać się pomysłem. Nawet podczas treningów na obiektach profesjonalnych trzeba było tak zmodyfikować istniejące elementy, żeby pasowały nam pod nasz plan. W krótkim okresie okazuje się, że w lesie można nie tylko biegać, ale w pełni pracować nad całym ciałem i wszystkimi mięśniami. Las to nie tylko „podkręcanie” naszej kondycji. To także ogólne wzmacnianie, stabilizacja, szybkość, skoczność. To, w jakim kierunku pójdziemy, zależy od nas i od tego jak sprecyzowaliśmy nasz cel. Outdoorowy trening nam w tym pomorze – oczywiście trzeba tego bardzo chcieć.

Uważam, że praca w terenie jest bardziej wymagająca i wymusza na osobie trenującej jeszcze większe zaangażowanie. To jak podejdziemy do tematu zależy od trenera i podopiecznego. Jeśli duet dobrze się dogaduje i obojgu osobom zależy – mamy doskonałe efekty nie ważne, w jakich warunkach trenujemy.

COVID-19 wymusza noszenie maseczek

Koronawirus rządzi się swoimi prawami. Do czego nas „zmusił”? Do zakrywania twarzy czymkolwiek. Czy to działa? Na to pytanie niech odpowie sobie każdy samodzielnie. Jak my podeszliśmy do tematu? Dość oryginalnie. Pierwszego dnia po przejażdżce rowerowej nie widziałem nic… Jeżdżę w okularach przeciwsłonecznych i ilość pary sprawiała, że nie byłem w stanie normalnie patrzeć przed siebie. Obraz zamazany, zerowy komfort poruszania się, zagrzana twarz, problem z oddechem – ten dyskomfort był nie do zniesienia.

Wtedy pomyślałem – do czego to doszło, żeby z powodu COVID-19 nie móc wykonać takiej czynności, jak przemieszczanie się w okularach? Osoby, które na co dzień muszą nosić je na nosie są automatycznie przegrane. Wspólnie z trenerką Katarzyną stwierdziliśmy, że tak być nie może. Maszyna poszła w ruch i powstał projekt maseczki oddychającej. Zapytacie – i co? Jaki był efekt? REWELACJA! Powróciła swoboda oddychania, brak parowania, wentylacja jest na tyle duża, że praktycznie ciepło w okolicach nosa i ust nie występuje. Podobnie ma się temat osadzania wilgoci na maseczce. Tego po prostu nie ma! Osobiście odetchnąłem z ulgą.

Zapowiedzi w mediach, komentarze, które dumnie mówią, że będziemy tak funkcjonować przez przynajmniej rok przestały być takie straszne. Pomysł wydał się udany podobnie jak wzorowe wykonanie – czemu by nie puścić naszego projektu dalej? Tak się zaczęła produkcja maseczek, która początkowo zachwyciła osoby aktywne. Zaraz dołączyli ci co nic nie widzą przez parujące okulary. Momentalnie grupa powiększyła się o młodzież i dzieci powyżej 4 roku życia. Wszyscy czują ogromną różnicę między tym, co mieli na twarzy wcześniej, a naszym projektem. Jeśli byście chcieli normalnie oddychać i ułatwić sobie funkcjonowanie na mieście, w parkach, na plażach – śmiało do nas piszcie/dzwońcie, a my działamy! Zapraszamy na naszą stronę do zakładki „Maseczki„. Galeria i bardziej rozbudowany opis czeka na Was. Koronawirus najprawdopodobniej będzie jeszcze nam towarzyszył przez dłuższy czas podobnie jak maseczki.

Podsumowanie

Podsumowując, mamy nadzieję, że pomimo całego zamieszania, bałaganu, wielu sprzecznych informacji wywołanych przez koronawirus macie się dobrze i cieszycie się bardzo dobrym zdrowiem. Po pierwsze, jeśli jest taka możliwość to nie odpuszczajcie treningów. Drugim ważnym element to robienie wszystkiego z głową i umiarem przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa. Po trzecie dbajcie o swoją odporność i patrzcie na całość realnie. Kolejny etap to nie dać wygrać emocjom i nie panikować, być sobą. Po piąte – nerwowe ruchy, przesiąkanie wszystkim, co jest dookoła, chłonięcie wiadomości negatywnych tylko i wyłącznie Was zablokuje w działaniu. Co więcej, hasło „w zdrowym ciele zdrowy duch” nie jest hasłem zmyślonym. Aktywność ruchowa jest Waszym sprzymierzeńcem więc z nią współpracujcie! Życzymy Wam wszystkiego dobrego i przede wszystkim mnóstwo zdrowia!

Z poważaniem

igorjanik.pl JanikTEAM

Leave a Comment

Call Now Button
Cresta Facebook Messenger